Policjanci szczerze o marihuanie: Musimy ścigać za posiadanie, a sami palimy. Żyjemy w alternatywnych rzeczywistościach

Młodzi policjanci nie ukrywają, że trudno im egzekwować surowe przepisy dotyczące posiadania marihuany. Niedawno głośno było o sprawie 19-letniego policjanta, który handlował narkotykami. Wiadomo, że problem ćpających stróży prawa istnieje i nie jest tylko wymysłem mediów…

Portal natemat.pl dowiedział się co tak naprawdę myślą młodzi funkcjonariusze o paleniu marihuany.

 

– Jeżeli chcesz mieć palenie najlepszej jakości w mieście, znajdź sobie kumpla policjanta. Najlepiej młodego. Takiego, który żyje w dwóch alternatywnych rzeczywistościach. Tej, gdzie w pracy musi uparcie ścigać za posiadanie i tej, w której marihuana to nic dziwnego na spotkaniach z przyjaciółmi – słyszę od… pomorskich funkcjonariuszy. – czytamy na natemat.pl

Problemem odnośnie porównywania ludzi z marihuaną do prawdziwych przestępców mają najczęściej starzy gliniarze, którzy pamiętają jeszcze czasy milicji. Młodzi funkcjonariusze, którzy pewnie nie raz czuli w czasach szkolnych zapach trawki mają bardziej liberalne podejście do palaczy marihuany. Zamykają ich bo muszą, ale wiedzą, że nie można takich ludzi porównywać np ze złodziejami, czy mordercami.

 

Podejście do marihuany w policji zmienia się z roku na rok. Im bardziej ubywa kolegów, którzy zaczynali karierę w milicyjnych mundurach, tym więcej jest osób męczących się z egzekwowaniem prawa dotyczącego posiadania marihuany. Ludzi, którzy nigdy nie mieli okazji trawki spróbować i nie mieli palących przyjaciół, łatwo było przekonać, że ktoś posiadający kilka gramów to prawdziwe zagrożenie. Do naszego pokolenia to nie przemawia. Wiemy, jak jest… – opowiada policjant z trójmiasta który chce pozostać anonimowy

 

źródło natemat.pl

156255
-